Ilość czy jakość zwiedzania?

zwiedzanie

Mamy różne style podróżowania – szczególnie tego weekendowego, które z założenia powinno być intensywne, żeby zobaczyć, jak najwięcej. Znacznym ułatwieniem w takim podróżowaniu będzie wcześniej sporządzony plan. Unikniemy wtedy bezsensownej straty czasu już na miejscu i będziemy mogli po prostu przystąpić do jego realizacji.

Jeśli wcześniej zaznaczymy sobie upragnione obiekty na mapie, nie powinniśmy się zgubić, nie będziemy po kilkanaście razy przechodzić tymi samami ulicami – wskazane są pętle, które zataczamy wokół konkretnych miejsc. Jeśli tak przygotujemy się do wyjazdu wiem, że nie będzie on polegał na leniwym odpoczynku, a raczej nastawiamy się na aktywność. Odhaczamy ze swojej listy kolejne zabytki, zapełniamy kartę aparatu zdjęciami, a potem wracamy do domu i zaczynamy opowiadać – byłem tu i tam.

Może dlatego lepiej skupić się na jakości podróżowania?

Niestety, często zdarza się, że zapominamy nazwy, bo tak wiele chcieliśmy zobaczyć, że wszystko nam się pomieszało. Może dlatego lepiej skupić się na jakości podróżowania. Oczywiście, głupio byłoby nie zobaczyć najważniejszych miejsc w odwiedzanym mieście, ale spróbujmy ograniczyć się do koniecznego minimum. Resztę czasu można poświęcić na siedzenie w parku, odwiedzenie kawiarni czy dobrej restauracji. Zza barowego stolika można obserwować, jak żyją mieszkańcy i chłonąć klimat codzienności tego miasta – stać się bardziej uczestnikiem niż zwiedzającym obserwatorem. A nuż trafi się, że ktoś się do nas dosiądzie i zacznie opowiadać ciekawe historie? Oczywiście, żadna z tych opcji nie jest zła i zależy od naszych prywatnych preferencji. Sami musimy sobie odpowiedzieć na to, co nam bardziej odpowiada – ilość czy jakość? Ale tak naprawdę warto, że w ogóle wyjeżdżamy, a z podróży czerpiemy radość.